Rzecz o sporej kostce lodu – lodowiec Perito Moreno i El Calafate.

W Argentynie wszystko jest większe. Jak góry, to blisko siedmiotysięczne. Jak równiny, to zajmujące pół kraju. A jak odległości, to takie, że autobus jedzie dobrze ponad dobę. Podobnie rzecz ma się z kostkami lodu… Podczas mojej poprzedniej podróży (na Kubę) widziałem je co najwyżej w drinkach, a Argentyna oferuje trzeci co do wielkości lądolód na świecie. A z tegoż Lądolodu Patagońskiego schodzi masa lodowców, wśród których najsłynniejszy to Perito Moreno.

dsc_5910

CZYTAJ DALEJ

Fin del Mundo, czyli „Innego końca świata nie będzie”

Drugi, a zarazem ostatni dzień jaki planowaliśmy spędzić na końcu świata, jak lubią o swoim mieście mówić mieszkańcy Ushuai, zapowiadał się chyba nawet bardziej intensywnie niż pierwszy.

Z samego rana po szybkim śniadaniu poszedłem do portu z nadzieją, że uda mi się załapać na rejs po Kanale Beagle. Już z daleka było widać, że przed jedną z budek w porcie stoi kolejka, poszedłem więc tam i kupiłem bilet na statek, który odpływał pół godziny później.

dsc_5475

CZYTAJ DALEJ

Ushuaia i pierwsze spotkanie z Andami

Ushuaia – jedno z tych miejsc o których wiesz, że jest na końcu świata, spodziewasz się wyprawy jak na Spitsbergen i niedźwiedzi polarnych (tak, tak, wiem że miśki to na północy).
Tymczasem okazuje się, że to wcale nie taki koniec świata, wsiadasz do samolotu w ciepłym i słonecznym Buenos Aires, a 3 godziny później uczestniczysz w najbardziej nieprawdopodobnym lądowaniu samolotu jakie możesz sobie wyobrazić.

dsc_5262

CZYTAJ DALEJ